jak przestałam się dziwić

with 4 komentarze

dziecko w lesie

 

kiedyś.

patrzę na kobiety, idą, pchają te wózki, ciągną te sanki, chwytają te rączki. są piękne. znaczy, byłyby piękne. bo teraz to, co widzę, to tłuste włosy, jakaś taka twarz szara, brak błysku w oku, brak maskary, która by ten błysk nieco podrasowała, wydobyła. ciuch wymięty, wyciągnięty, nijaki. się wzburzysz, że niee!! że czemu i co ja gadam, że wychodzisz i czujesz się dobrze i wyglądasz też dobrze, kiedy Ci się tylko chce wyglądać dobrze. jasne, że tak. bo Ty pewnie nie jesteś tą, której się dziwiłam. nie rozumiałam, czemu te śliczne, naturalne dziewczyny przestały o siebie dbać. dzieci ubrane ciepło, ubrane dobrze, schludnie i czysto, a ona taka jakaś wczorajsza, wytarmoszona. a przecież parę lat temu wzroku nie można było od niej oderwać.

no.

to się już nie dziwię. opis tej szarej kobiety to opis i mnie teraz. i nie lubię tego. i mam napady pod tytułem „o! pomaluję paznokcie! tak! chce mi się pobyć dziś KOBIETĄ”. łaaał, szał. bo jak kiedyś nosiłam paznokcie codziennie, tak teraz od napadu do napadu. włosy związane częściej niż często, no bo na rozpuszczonych bardziej przecież widać. widać te nocki, szybkie prysznice z nasłuchiwaniem, albo brak prysznicu tylko poduszka odciśnięta tępo na twarzy. no ekstra. nic tylko podbijać świat.

i człowiek był Kobietą. a teraz Kobietą tylko bywa.

 

dziwiłam się

jak można ignorować dziecko? toż mówi do Ciebie, odezwij się, zainteresuj.
jak można kupić mu kinder jajko, kiedy ono tak wrzeszczy i wymusza? no luuudzie, ewidentnie brak świadomości wychowawczej.
jak mogłaś, podła matko, tak złapać mocno za rączkę, no tę istotkę maluńką, co tak ją szarpiesz, nie widzisz jak wyje? utulżesz, no chyba, że człowiekiem nie jesteś.

 

no.
i się nie dziwię.

 

możesz być super hiper ekstra mamą, full wypas, 11/10. i tak od poniedziałku do niedzieli, no trzymasz się nieźle, aż sama w zachwyt wpadasz, że Cię furia ominęła, że nie tym razem, że jest moc generalnie.
aż nastąpi jedna chwila, moment tyci i wymiękasz. i kupisz, kiedy skomle, i zignorujesz, kiedy gada, i chwycisz mocniej i poprowadzisz, bo Ci już od tłumaczenia język zdębiał. chcesz tylko jak najszybciej wrócić do samochodu i wbić się szponami w kierownicę. toż nie wbijesz ich we własne dziecko.

 

nie dziwię się. ja się już nie dziwię, a dziwiłam się dużo. dużo za dużo. swoje obiekty zdziwienia przepraszam. a tym, którzy dziwią się mnie, powiem.. ee, nic nie powiem. jak ich łaska rodzicielstwa dotknie, sami zobaczą :)

 

no dobra. jest coś jeszcze. coś, co nie tylko mnie zdziwiło. ja w to zwyczajnie nie wierzyłam. wkładałam między bajki.

że można lecieć pędem do domu z pracy, bo tak mocno się tęskni za dzieckiem. że się żałuje, że czas biegnie tak szybko i dziecko takie duże. że się woli posiedzieć z maluchem, niż pójść na kawę z koleżanką.

dziwiły mnie takie wyznania.

 

no.

to już nie dziwią.

 

RODZICIELSTWO, najlepszy masochizm, jaki można sobie ofiarować :)

 

Beata

Follow czarny dach:

Latest posts from
  • Brat

    Osobiście uważam, że byłaś dla siebie zbyt łagodna w powyższym opisie :(

  • Skąd ja to znam? To wszystko jest tak szczere i prawdziwe, że aż mnie w sercu ścisnęło.

  • Iwona Goniszewska

    do mnie trafia… lubię ludzi szczerych