do łazienki marsz!

with 3 komentarze

biała łazienka

 

łazienka. czytaj miejsce doprowadzania dzieci do stanu, żeby się dało rozpoznać, która to która. rejon wariacji, choć wolałabym móc powiedzieć – wyciszenia. ale gdzie tam. pora mycia i kładzenia dzieci spać, to u nas największe szaleństwo. dziczyzna najpierw zalewa moje coraz mocniej przechodzące w szarość płytki wodą, mydlinami i brudem, a potem wyskakuje do salonu w jakiś dziwnych tańcach, ze śmiechem i okrzykami jak z dżungli (byliście na pewno, więc kojarzycie). najdziwniejsze, że wcale im to w zaśnięciu nie przeszkadza, pyk i po kaczaku.

no ale co z tą łazienką? głowiłam się nad nią, dumałam, nie miałam pojęcia czy mi to w ogóle wyjdzie. i wiecie co? wyszło :) wyszło tak, jak chciałam. jest biało, jest lekko, udało się nie nawalić rzeczy, mimo to wszystkie potrzebności na wyciągnięcie ręki.

jest wszystko, co miało być. ukochana, wyszukana drabina, którą wreszcie fartnęło mi się znaleźć w pracowni Domek przy lesie. taką samą, ciut większą mam w sypialni, w swoim kąciku z biurkiem, pamiętacie? pisałam o nim tutaj. w łazience drabina robi za wieszak i suszarkę na ręczniki, a to tym sprytnym sposobem, że wymyśliłam suszarkę w ścianie! :D zwyczajnie w ścianę wmontowane są wężykiem rury. bardzo zależało mi, bym nie musiała montować takiej tradycyjnej suszarki, bo po prostu nie lubię jej widoku. choć, ściemniać nie będę, bardziej funkcjonalna jest jednak suszarka, wiadomo, że płytki tak się nie nagrzeją, jak ona.
wiecie, czego nie kumam zupełnie w łazienkach u ludzi? czemu tak potężnie, konsekwentnie i z uporem maniaka sobie życie utrudniają. wszystkie szampony na wierzchu (czasem i ze 3 sztuki, bo promocja była), wszystkie szczotki, odżywki, domestosy i inne takie atrakcyjne rzeczy. na większości kurz i brud, no bo kto by to miał czas i chęć sprzątać co dwa dni. nie kumam i nie zakumam tych wystawek. maniaczką czystości nie jestem, to znaczy, może bym i była, ale raz, że ze sprzątaniem nie jest mi mocno po drodze, dwa, że z moimi dziećmi to dla zdrowia psychicznego lepiej jest obniżyć standardy. na co dzień w łazience tak czysto nie jest. oj, czasem określenie „brudno” jest przyjemnym eufemizmem. i nie wyobrażam sobie dołożyć tam jeszcze trzystu sztuk kosmetyków, nad którymi nic i nikt nie panuje. dlatego moją bezwzględną zasadą, którą polecam szczerze, jest – CHOWAĆ WSZYSTKO. po prostu. szampon, mydła, tran, mazidła, w szafki, szufladeczki, kosze i koszyczki. mówię Wam, da się. dysponuję malutką szafką, w środku wygospodarowałam miejsce na mini szufladkę, lądują tam moje główne kosmetyki do makijażu. no dobra, jedyne, każdy wie, jaka ze mnie miss. niżej wszystkie szczotki, kubek, pasty, kremy, a pod nimi jaka zapasowa rolka, odświeżacz, żele i te inne. i się mieści. w mieszkaniu, które wynajmowałam, też niewiele stało luzem. przytachałam sobie całą szafkę, malnęłam na biało, postawiłam w środku tego niebieskiego koszmarku, wyłożyłam półki koszykami i już plus 218 do czystości. serio. bardzo polecam. przetestuj sobie. wejdź do swojej łazienki, rozejrzyj się i pomyśl, czy można tam coś ukryć, schować. a potem to ukryj, schowaj :)
kolejna rzecz. dozownik do mydła. znacznie taniej jest kupić raz fajniejszy i zalewać go wkładami. i ostatni must have. ręczniki. widziałbyś w tej mojej łazience fioletowy w fikuśne kwiatki? no właśnie :)

od zawsze chowałam rzeczy, od zawsze łazienka miała dla mnie też wyglądać. przecież to w niej urządzamy sobie posiadówy w wannie, te z winkiem, świecami i muzyką, ba, może i książką? achh te czasy przed dziećmi. w łazience, jeśli mogę, stawiam jeszcze jakieś rośliny. teraz, w tej mojej, też stawiam. na zdjęciu widzisz gałązkę z kwiaciarni „przy rowie”, w stylizowanym wazonie, butelce po winie Siardonee. doniczkowych żyjątek już tam nie stawiam, bo mi żyć nie chciały. rok to trwało, ale w końcu załapałam, że rośliny potrzebują do życia też i światła. kon gratulejszyn.

dość jednak gadania. zapraszam do zwiedzania :)

(zdjęcia, wiem, koszmarek. wybaczcie)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

lubicie w ogóle swoje łazienki?

 

buźka! :D

 

 

 

 

 

 

Follow czarny dach:

Latest posts from
  • Ta czystość aż bije po oczach :-) Jakbym Ci wysłała zdjęcie swojej to byłaby to łazienka Twoich koszmarów- wystawki, chaos, kamień na armaturze :-) Ale my taką już zastaliśmy i jeszcze nie doczekaliśmy się remontu, boimy się tego bałaganu jaki wtedy powstanie, no może za rok, wtedy odświeżymy resztę mieszkania. łazienkę chyba jednak trzeba robić od razu i idealną :-) Twoja jest piękna

  • Wiola Wernecka

    Beatko, gratuluję cudownej łazienki! Dałaś mi do myślenia. Weszłam do swojej, rozejrzałam się i co? Stwierdziłam, że kilka rzeczy muszę zmienić!!! 1. Wszystko chowamy!! o tak, wszystko – te dwie butelki z szamponem też ;) i tę świeczkę ozdobną, która stoi już z 3 rok też już wymienię :) Dzięki Tobie spojrzałam na moją łazienkę na nowo. A i wino koniecznie muszę kupić, choć nie bardzo lubię, ale butelka, e to znaczy wazon zacny z niego jest. Mówisz, że roślin nie masz? A ten oto obraz to co? Kaktus jak ta lala;) – Żyjący jest:) Śliczna łazienka, taka prosta, dzięki czemu czysta. I pomysł z koszykiem na rolkę to strzał w 10. Chyba też taki sobie sprawię, bo jak na razie to tak niehigienicznie mi się pałęta po łazience. Czekam na kolejne wpisy. Na nowe światło. Od Ciebie!

    • super Wiola :D butelkę znalazłam w swoim lesie, jakaś goła pani była na etykiecie ;)