dlaczego nie jesteś feministką

with 25 komentarzy

feminizm, manifestacja

feminizm to jedno z najbardziej wkurwiających pojęć. feministka to jedna z najgorzej postrzeganych kobiet. odnosisz takie wrażenie? bardzo rzadko słyszę zdecydowane „jestem feministką”. no bo, w mordę no, czego te kobiety jeszcze chcą? mogą głosować? mogą! mogą się kształcić? mogą! mogą pracować w tych stereotypowo męskich zawodach? no przecież! mają WSZYSTKIE prawa, a krzyczą, a awanturują się, chcą więcej, i więcej i jeszcze trochę. robią sobie zdjęcia z hasztagami i wrzucają do sieci, urządzają manifestacje i idą te wariatki, jak te łosie, jedna za drugą. egoistyczne, zadufane, głupie. w krajach muzułmańskich nie ma czarnych srotestów, siedzą kobity szczęśliwe, że mają twarz, że je żaden z bliskich chłopów nie oblał kwasem za nieposłuszeństwo, wyjście z domu na przykład tak bez pozwolenia. a tym w Polsce mało, mało praw, mało przywilejów. jak takie mądre niech idą kopać rowy. równouprawnienie w końcu.

oj, wiem, że czujesz, że chrzanię. szczerze to krew mnie zalewa. bo te wszystkie zdania RZECZYWIŚCIE ktoś wypowiedział. mało tego, wiele więcej negatywnego słyszę o feministkach od kobiet (?!!?!). wiesz zresztą o tym. dlaczego tak jest? dlaczego Ty NIE JESTEŚ feministką? bo nie uznajesz równych praw mężczyzn i kobiet? uznajesz. więc dlaczego?

mam swoją teorię, ale liczę na to, że pomożesz mi zrozumieć. więc?

 

BO WYKONUJESZ KOBIECY ZAWÓD. albo w Twoich kręgach w pracy większość stanowią kobiety. nie dostajesz mniej za swoją pracę niż mężczyzna. nie zaboli Cię więc taka niesprawiedliwość.

a jak nie zaboli, to masz w dupie.

to nic, że są kobiety, które zarabiają mniej niż faceci wyłącznie z powodu posiadania waginy. łatwo być przedszkolanką i mówić „o co im chodzi, jaka niesprawiedliwość? ja tam nic niesprawiedliwego nie widzę”. trudniej być inżynierką w męskim gronie i przyjmować „pani Kasiu” od szefa, gdy kolega Piotr zawsze będzie „panem inżynierem”, nigdy „panem Piotrusiem”. czepiam się? hmm..

 

BO PŁEĆ NIE STANĘŁA NA DRODZE TWOJEGO SPEŁNIENIA, ZAWODOWEGO CZY INNEGO. nie odrzucano Twojego projektu, nie deprecjonowano osiągnięć. nie musiałaś udowadniać swojego intelektu ani wartości swojej pracy.

 

BO NIE WYCHOWYWAŁAŚ SIĘ Z BRATEM, KUZYNEM CZY INNYM CHŁOPAKIEM. i nie wiesz, co znaczy inne traktowanie dziewczynki i chłopca. jak inne role nadają dzieciom rodzice. i jak to potwornie głupie i niesprawiedliwe.
(do głupich i niesprawiedliwych rzeczy dodam jeszcze głupie i niesprawiedliwe traktowanie dzieci według kolejności urodzenia. MA-SAK-RA)

 

BO MASZ TYPOWO KOBIECE GRONO ZNAJOMYCH. I ZAINTERESOWANIA. i Cię żaden facet nie ignoruje, nie odsuwa od rozmowy. mnie się zdarzało. a, że nie przyzwyczajona jestem do ignorowania, to jakbym w pysk z otwartej dostała. i ten wzrok faceta „nie wtrącaj się tępa kobietoo!”. na szczęście olałam, inaczej musiałabym zostawić w nim swoje paznokcie.

 

BO UWAŻASZ, ŻE FEMINISTKI UDERZAJĄ W WARTOŚCI, KTÓRE SĄ DLA CIEBIE WAŻNE.

skąd to przeświadczenie?

 

BO MASZ WYPACZONY OBRAZ FEMINISTKI. według Ciebie to narwane babochłopy, które wzrokiem pousuwałyby jajka całej męskiej stronie populacji. z pianą na ustach walą w tradycyjny model rodziny, chcą mordować nienarodzone dzieci. są agresywne i nienawidzą wszystkiego, co męskie.

 

A TO BZDURA

 

według mnie niezrozumienie bierze się z braku doświadczeń. i z niewiedzy. tylko…

 

JEŚLI TY JESTEŚ NAJEDZONA, NIE MOŻESZ POWIEDZIEĆ, ŻE NIE MA GŁODU NA ŚWIECIE.

 

dużo jeszcze wody w moim Welu upłynie, zanim zmieni się postrzeganie i rzeczywistość polskich kobiet. być może myślisz „co za farmazony pieprzy”, jeśli tak, to oderwana jesteś od rzeczywistości. mieszkam na wsi, całe życie mieszkałam i mieszkać będę. tradycja, patriarchat, ma się tu dobrze. brak szacunku do kobiety u młodych mężczyzn (!!!) ma się BARDZO dobrze. nie wiem, czemu kobiety to znoszą. bo młode i naiwne? bo w domu też tak miały i sądzą, że tak po prostu jest? bo zakochane? pewnie wszystkiego po trochu. sądziłam, że to takie skrajne, że niemożliwe, żeby mieć dzisiaj takie poglądy. kochana Kobieto, nie masz chyba pojęcia, co mówią i jak traktują kobiety niektórzy mężczyźni. co mówią o swoich dziewczynach i żonach, gdy są w męskim gronie. przez lata tego słuchałam, bo interesowałam się czymś, co zdominowane przez mężczyzn. myślałam, że to zgrywa jest. ale nie jest. zobaczyłam egoizm, zobaczyłam niesprawiedliwość, zobaczyłam wykorzystywanie, traktowanie jak idiotki. i takie malutkie jąderka, że trzeba sobie pompować, żeby to jakoś no wyglądało.

nie mówię, że się nie zmienia. jednak nadal się NIE ZMIENIŁO. a odsetek tych ludzi niezmienialnych, na wsi będzie znacznie większy.

 

nigdy nie miałam siebie za feministkę. nigdy nie odczuwałam nawet specjalnej solidarności z kobietami. dla mnie zawsze CZŁOWIEK TO CZŁOWIEK, niezależnie od płci. staję w obronie osoby pokrzywdzonej, nie tej, która nie ma ptaszka lub go ma. bo to mnie nie interesuje. i nie, żeby coś w tym względzie się zmieniło. jednak w moim dorosłym życiu tyle razy widziałam i słyszałam historie kobiet, które czegoś NIE MOGĄ, BO SĄ KOBIETAMI, albo, że ciągle muszą usuwać kłody spod własnych nóg, BO SĄ KOBIETAMI, że nie umiem siedzieć w tej sprawie cicho i nie będę siedzieć cicho.

 

mówię więc głośno – JESTEM FEMINISTKĄ

 

mam dzieci, kocham swojego faceta, uwielbiam swój dom, kariera zawodowa nie jest dla mnie najważniejsza, jestem na macierzyńskim i przedłużam je aż do momentu pójścia młodszej do przedszkola, maluję się, depiluję, prasuję, jak mnie mąż poprosi to jemu też, w nocy wstaję sama do dzieci i

JESTEM FEMINISTKĄ.

 

PATRZMY NA LUDZI PRZEZ PRYZMAT ICH SAMYCH, NIE PRZEZ PRYZMAT PŁCI. TYLKO TYLE.
a dla wielu to aż.

CZŁOWIEK TO CZŁOWIEK

 

i teraz, błagam, nie wzburzaj się, że pieprzę, że to nieprawda, że u Ciebie to po równo, więc i nie masz powodu, by popierać feminizm.
i być może nie znalazłam powodu, dla którego Ty sama się z feminizmem nie identyfikujesz.

 

CIESZĘ SIĘ, ŻE JESTEŚ NAJEDZONA. tylko nie odmawiaj jedzenia innym. i nie wmawiaj głodnemu, że syty.

 

Beata

 

aaa.. jeśli zamierzasz przytoczyć jakąś skrajną opinię zadeklarowanej feministki, tym samym odrzucić rzeczy, o których napisałam, to odpowiadam od razu. nie podpisuję się pod słowami każdej feministki, tak jak nie podpiszę się pod słowami każdej kobiety, matki, córki, siostry czy żony. każdą z tych ról pełnię. po swojemu. feminizm to myślenie samodzielne, idea RÓWNYCH PRAW. jak pogrzebiesz głębiej, zobaczysz, że są różne odłamy. i, jasna sprawa, znajdziesz mi tu zaraz osiemdziesiąt trzy przykłady otwartej nienawiści feministek wobec mężczyzn. z takimi argumentami nie będę dyskutować, bo to NIE MOJE SŁOWA SĄ. i nie moje myślenie.

i coś jeszcze. w całej tej zaciekłej nienawiści do feministek, jaką widzę, brakuje szacunku do osiągnięć, do wywalczonych praw. to jest przykre bardzo. wiele kobiet zginęło w tej walce, jeszcze więcej straciło zdrowie i rodziny, własne dzieci. polecam film „Sufrażystka”. szokujące, że to wszystko działo się nie tak dawno temu. a są przecież miejsca na świecie, gdzie dzieje się nadal..

Follow czarny dach:

Latest posts from
  • Seba

    Z tymi zmianami to będzie ciężko, płeć poza ciałem ,mamy w głowie 😅
    Kobieta zawsze będzie lepsza w PEWNYCH rzeczach a mężczyzna w innych, fizjologii nikt nie zmieni.
    Hmmm a tak nawiasem….
    Dlaczego feministki nie postuluja żeby z mężami isc razem na emeryturę i popracować jeszcze 5 lat , 😊 także niech feministki walczą ( o równouprawnienie) żeby Paniom dołożyć 5 lat ciezkiej haruwy, a i może zniosa zakaz pracy w ciąży nocą….

    • nie, nie Seba, nie w tym rzecz. nie chodzi o to, by zmieniać Kobietę, by zmieniać Mężczyznę. chodzi o to, przynajmniej mnie, żeby dać równe prawa Kobiecie i Mężczyźnie. oznacza to, że jeśli jesteśmy TAK SAMO DOBRZY w jakimś obszarze, w pracy na przykład, na danym stanowisku, to powinniśmy otrzymac za to TAKIE SAMO wynagrodzenie. chodzi o to, by w domu pracować po równo, kiedy oboje wracają do domu o 17. chodzi o sprawiedliwość. różnimy sie od siebie i to jest prawdziwie fajne, piękne i wartościowe. wiadomo, że OGÓLNIE rzecz traktując, Kobiety są lepsze w tym, a Wy w innym. ale nie odbiera to prawa do indywidualizmu, do tego, że są Panie, które czuja się doskonale w męskich tematach, a pewni Panowie w tych kobiecych. baardzo bym chciała, by ludzie sami wybierali sobie role w życiu, a nie, by robiło to za nich społeczenstwo i jakieś ogólne normy. wtedy jest fajniej żyć, w zgodzie z sobą, są lepsze związki, bo i ludzie w nich szczęśliwsi :) nie chodzi o zmianę na siłę, o to, że ma być 50% Kobiet i 50% Mężczyzn pilotów, na przykład. bez sensu przecież, to nie jest równość. równość jest wtedy, kiedy ludzie zostają pilotami ze względu na swoją wiedzę i umiejętności, nie płeć :) dziękuję bardzo za głos w dyskusji :)

      • Seba

        Co oznacza po równo??? ja niechcialbym robić tego samego co moja kobieta skoro ona robi to lepiej (np gotować) ☺

        Beata…. źle myślisz nie dajmy się zwariować nie da się dzielić obowiązków na dwie równe połówki ,
        Rozdzielamy funkcje i wybieramy kto jest w czym lepszy i to robimy i nikt nie robi nic na siłę i jest szczęśliwy, ważne żeby chłop nie myślał że wszystko w domu robi kobieta – tak nie może być.

        A
        ….. i tak po równo nigdy nie będzie bo kulturę można zmienić a biologi ni hu hu

        • ojej, dlaczego tak to rozumiesz? znaczy, źle mnie rozumiesz. przeczytaj uważniej. ja właśnie o tym mówię – rozdzielajmy funkcje, wybierajmy kto jest w czym lepszy – pełna zgoda :) nie chodzi o zmiany na siłę, by Ona koniecznie jeździła do mechanika, a On koniecznie siedział w garach. no co Ty. KTO JEST W CZYM LEPSZY – to klucz. także myślę, że się generalnie zgadzamy, no bo, powiedz w koncu, z którym zdaniem w moim tekście tak naprawdę się nie zgadzasz? :) przypuszczam, że się zgadzasz, czy chciałbyś, by Twoja córka była gorzej traktowana, bo jest kobietą (by jej nie doceniano w pracy i mniej płacono. a jej partner leżał do góry wentylem, kiedy ona myje kibel, podstawia kolację pod nos)? i co masz na myśli z tą biologią, bo tu nie rozumiem.

          • Seba

            Mało jasno to napisałaś przez to „w domu pracować po równo, ”
            Stąd moje że się nie da.

            Nie zgadzam się porostu z ta równościa ,napisałem Ci wcześniej o pracy i o emeryturach 😛 PROSTY przykład ze i tak po równo nie będzie

            -popracować jeszcze 5 lat , 😊 także niech feministki walczą ( o równouprawnienie) żeby Paniom dołożyć 5 lat ciezkiej haruwy, a i może zniosa zakaz pracy w ciąży nocą….

            A i czytaj uważnie bo zadałas pytanie na które wcześniej także odpodwiedziłem
            „ważne żeby chłop nie myślał że wszystko w domu robi kobieta – tak nie może być.,,
            Także zgadzamy się tu! I po kiego ten kibel, chyba żeby nadać pikanterii pisanemu tekstowi hehe

            Już mówię, po krotce , jesteśmy różnymi „zwierzętami” mamy inna biologie i dlatego inaczej się zachowujemy jak już mówiłem mózgi inaczej działają u kobiet i u mężczyzn odkąd zeszlismy z drzewa i mężczyzna będzie łowca a kobieta gniazdownikem tego nie zmieni żadna kultura (fenizm takze)

          • myślę, że zbyt ogólne te nasze pytania i odpowiedzi, nie da rady w ten sposób się dogadać.
            może lepiej, gdybyś powiedział jasno, co według Ciebie znaczy to „mamy inną biologię”, bo ja nie wiem, czy to mnie stawia w miejscu, w którym dbałość o gniazdo ma być sensem życia. no nie wiem. powiedz, jak to jest u Ciebie, wracasz z pracy o 17 i Ona o 17 (no załóżmy), w domu jest potrzeba zakupów, wyprania, ugotowania, odkurzenia, zmycia, nie wiem czy dzieci są. i jak to się rozkłada? jakie tutaj ta nasza biologia ma znaczenie? jak krowie na rowie mi tu tłumacz.

  • Zbyszek Aurast

    Trudno walczyć z zakorzenionymi przez tysiące lat modelami. Zawsze był taki podział. Uogólniając facet polował, kobieta „gotowała” w jaskini. W wielu kulturach jest tak do dziś. Taki podział. Zastanawiam się ile jeszcze czasu upłynie i czy w ogóle jest możliwe obalić taki model. Nie znaczy, że nie jestem za równouprawnieniem. Jestem, i życzę feministkom sukcesu. Byle bez skrajności bo tej nienawidzę. Z innej strony uważam, że równouprawnienie zostało wymyślone nie dla kobiet a dla finansjery. Bo przecież zaczęło się od możliwości podjęcia pracy. Po to aby je opodatkować. Bynajmniej kiedyś o tym czytałem.
    Zresztą gdyby ludzie byli rozsądni a przynajmniej większość to ruchy byłby by zbędne. Tak jak Iwona napisała.
    Powiem coś jeszcze o skrajności. W czasach gdzie media tak naprawdę rządzą, kreują rzeczywistość, ba nawet nasze potrzeby (razem z finansjerą) jeszcze trudniej iść pod prąd. Jeden kadr, jedna scena, zdjęcie wyrwane z kontekstu może przedstawić każdą sprawę zupełnie inaczej. Każde wypowiedziane słowo wyrwane z kontekstu może zrobić z każdego człowieka wroga publicznego. W ten sposób media przeciwne ruchowi wykreują z ciebie osobę o skrajnych poglądach mogących zaszkodzić społeczeństwu.
    Daleki byłbym od wypowiadania się publicznie za wbijaniem na pal gwałcicieli czy wieszania zakrwawionych podpasek na sztandarach. W każdym czynie potrzebna jest rozwaga i zimna krew. Emocje tylko i wyłącznie zaszkodzą sprawie. Natomiast o „gorących” poglądach można porozmawiać z przyjaciółmi przy piwie (aż nie wierzę , że to piszę ).

    • że trudno, to prawda. ale powiedz mi, kiedy Ty ostatnio na polowaniu byłeś? :D
      nie wiem, czy równouprawnienie zostało „wymyślone” dla finansjery. czy przypadkiem nie z naturalnej potrzeby człowieka? weźcie się, Panowie, tak na chwilę mentalnie zamiencie, i to na sytuację sprzed stu laty, najlepiej, wyobraź sobie – jesteś człowiekiem, ale jakimś gorszym, nie masz prawa wyborczego, nie masz prawa się kształcić, pracować jak chcesz, żyjesz tak jak nakazuje Ci społeczenstwo, czyli mężczyźni. powiedz, czy to naprawdę trudno sobie wyobrazić chęć zmiany?
      dla mnie WOLNOŚĆ, jako idea, jest ogromnie ważna. całe życie sama podejmowałam decyzje, nawet w dziecinstwie rodzice nigdy nie nakładali na mnie jakiś ograniczen.
      póki WSZYSCY nie są rozsądni, ruchy istnieć muszą. i, tak naprawdę, te co krzyczą, walczą w sprawie mojej, mojej mamy, siostry i koleżanki. i my wszystkie korzystamy z tego, co wypracują, wykrzyczą feministki. psioczyć jednak na nie nadal sobie pozwalamy.
      fajnie, że się wypowiedziałeś, dzięki :)

      • Zbyszek Aurast

        Nie mówię, że nie trzeba walczyć, tylko, że to trudne. Szczególnie w dzisiejszych czasach.
        Co do polowania zastanawiam się czy to w ogóle możliwe aby zmienić model, który kształtował się przez tysiące lat. Wiele się zmieniło i ciesze się z tego. Ale czy jest możliwe wyplenić to do końca?
        Bynajmniej w kilkadziesiąt lat?

        • w kilkadziesiąt lat NIE. nasze dzieci muszą mieć dzieci, wtedy może i tak. póki co, my sami mamy w sobie mocno zakorzenione postawy i wzorce. nasze matki skaczą przy swoich mężach, podają pod nos, zabierają puste i zmywają. w wieeeelu domach tak jest. i to wzorzec, na którym wychowało się kilka pokolen, które w tej chwili wychowują swoje dzieci. najpierw trzeba zmienić siebie, swoje podejście, zmienić sposób wychowywania dziewczynek i chłopców. i będzie dobrze :) (i nie mówię o jakiś GIGA zmianach. o zwykłe, sprawiedliwe i nieograniczające podejście mi chodzi :) )

  • i tak sobie myślę.. nadal nie podpiszę się pod każdym słowem każdej feministki. i nadal nie podoba mi się agresja słowna wobec facetów czy dziwne akcje, o których mówiła tu Iwona. jednak nie oznacza to, że należy od feminizmu odejść. NIE NALEŻY. feminizm to RÓWNE PRAWA KOBIETY I MĘŻCZYZNY. tylko to. ciekawe jest, że i kobiety, i mężczyźni tak nienawidzą feminizmu, albo nawet zwyczajnie po prostu nie popierają, bo właśnie te skrajne obrazki widzą, no i, ja nie wiem no.. czy muszą uznawać wszystko albo nic w życiu? czy jeśli chodze do kościoła (ja nie, ale może Ty?), to znaczy, że popieram wszystko co robi, głosi Kościół (włączając przechlubną wprost historię). ciekawa jestem, ile razy ktoś, kto mocno skrzywdził drugiego człowieka, podał innym Eucharystię. potworne, co? skrajne? może tak. znaczy nie wiem, czy skrajne, nie wiem jaki jest rzeczywisty problem pedofilii. ale nie o tym.. wierzę, że ludzie idący do kościoła, idą poprzebywać sobie z Bogiem, a nie po to, by pokazać swoją akceptację na to zło, które przecież w kościele jest. i bardzo bym chciała, by sobie to każdy przeciwnik w ten sposób przemyślał. nie odrzucajmy słusznej idei feminizmu – RÓWNOŚCI!, nie obrzucajmy błotem feministek, ani księży, bo nie każda popiera aborcję z powodu 60metrów2 mieszkania i nie każdy krzywdzi ludzi. nie odrzucamy przecież butów, tylko dlatego, że jedne cisną.. baaardzo dziękuję za dyskusję :)

  • Jestem „Panią Kasią” dosłownie i w przenośni :-) Myślę, że trzeba mówić głośno o tym, że opozycją do feminizmu nie jest tzw „normalność”, a seksizm, czyli pogląd o nierówności płci pod względem gospodarczym, politycznym i społecznym. Wg mnie z normalnego domu każdy powinien wynieść pogląd, ze ludzie niezależnie od płci są równi choć rożni i wtłaczanie ich na siłę w określone stereotypowo role społeczne nie ma sensu. Co do ruchów feministycznych- to nie sekta, nie musimy ślepo podążać, każdy człowiek ma swój rozum i swoje poglądy. Ale z drugiej strony niechęć do słowa na F pokazuje jak silnie działała tzw „reakcja” na fale feminizmu, udało się społeczeństwu wmówić, że feminizm to skrajność, mniejszość, ze to banda brzydkich kobiet, że są sterowane, że działają na szkodę kobiet itd itd. Nikt nie chce być więc w mniejszości, na skraju życia społecznego. W dodatku która kobieta chce się utożsamiać z brzydulami? Tak jakby po konserwatywnej stronie stały posągowe piękności :-) Trzeba odczarować słowo feminizm, bo nie ma dla niego alternatywy. A wpis jak zwykle genialny. Ach to lekkie pióro :-)

  • 1. nigdy nie unikałam tematów nieprzyjemnych i nie będę unikać. w kulinariach odnajduję się za to kiepsko.
    2. tego się właśnie obawiałam w komentowaniu rzeczywistości na blogu. pisząc „brat”, nie mam na myśli swojego brata, pisząc „matka”, nie myślę o swojej matce. no chyba, że myślę, ale wtedy dokładnie to wypowiem. teraz niech się znajome przedszkolanki oburzą, że nie są wrażliwe na problemy społeczne. a to przykład, trafny, bo rzeczywiście w tym zawodzie różnic w wypłatach nie ma.

    temat durny? Twoje zdanie. czekam na czasy, kiedy bruneci będą zarabiać mniej.. bo są brunetami. znaczy nie czekam, ofkors. ale byłoby zabawnie. i wtedy by się oczy pootwierały. jak to?? dlaczego? bo jestem brunetem?
    nie widzisz niesprawiedliwości, bo ich nie doświadczasz. to smutne jest. ale kiedy widzisz coś, co godzi w Ciebie lub Ciebie dotyczy, mówisz o tym głośno. dlaczego ja mam nie mówić? dlaczego ja mam nie wstawiać się za kobietami, kiedy tego potrzebują?
    a przegięcia? staram się unikać. pokaż mi punkt, w którym tam wyżej przegięłam. skrajności nie znoszę. ignorowania problemu jednak też. mam dwie córki i one w moim domu nie usłyszą nigdy „to TYLKO dziewczyny”. pokój Bracie ;)

    • Brat

      No i właśnie, robisz dokładnie to samo o co mnie oskarżasz :P pisząc „przegięcie” nie miałem na myśli Ciebie, tylko ogólnie wszystkie „izmy”, a odnosząc się do Twojego brata miałem na myśli, że wszyscy w jakimś stopniu jesteśmy femi i szowinistami, to zalezy tylko od sytuacji. A durne dla mnie zawsze były i są skrajności, o których np. Ty i Pani Iwona piszecie powyżej, a nie zdroworozsądkowe rozważania na temat zarobków czy innych stereotypów. Bo stereotypem jest np., głupia blondynka, a nie szowinizmem chyba co!? Siostro :P

      • no ok, więc się nie zrozumieliśmy. znaczy, trochę skomentowałeś nie mój wpis, tylko bardziej generalnie. ale wiesz.. jak czytam „temat durny” dla Ciebie, a ja przecież o skrajnościach nie piszę, a o zwykłym siebie traktowaniu, to mam wrażenie, że negujesz, co napisałam. ja juz mam dwa kolejne tego typu wpisy w kolejce, więc podyskutować się jeszcze da :) (a ja zacznę nosić swój kask)

        • Dla kogoś kto nie doświadczył na własnej skórze lub mu to nie przeszkadza temat będzie durny. „Pani Kasia” zamiast „Pani Inżynier” wydaje się banalna, ale nie na sali kilkunastu osób, każdy jest najlepszym specjalistą w swojej dziedzinie, Pani K prowadzi zebranie, ale laury i uwaga skupia się na mężczyznach. Następnym razem Pani K się wkurwi. Różnice w zarobkach- cóż to jest 20%? Im wyższa pensja tym większa różnica kwotowo, ale w skali roku to są dwa miesiące pracy za darmochę. Kto chętny? Ja nie, bo też mam marzenia i rodzinę, a na to wszystko potrzebna jest kasa. Więc może „antyfeministki”? W końcu za nie płaca podobno faceci, a te samodzielne tylko „psują rynek”.

  • jakże bliska jest mi Twoja filozofia, Darling. Ja mam problem z identyfikowaniem się z ruchem feministycznym w PL. Sama z siebie jestem feministką pełną gębą. Ale na własnym podwórku. Chodzę na wiece, walczę piórem i wizerunkiem o prawa kobiet. Domagam się prawa do własnego wyboru. Ale nie podpiszę się pod postulatami ruchów feministycznych między Bugiem a Odrą. Źle mi się kojarzą…ta daaa! tak, jestem w większości z badanych przeze mnie mam. Czy to coś znaczy, że taka jest większość? Czy to ma znaczenie gdzie jesteśmy w dyskusji o prawach kobiet? Nie wiem. I nie ma dla mnie znaczenia czy to się nazywa feminizm czy srynizm…ja chcę dla mojej córki tego, do czego ma prawo: do decydowania o sobie. I chcę ją nauczyć i pokazać, że poczucie własnej wartości to najcenniejsza rzecz, jaką jako kobieta może zbudować. Wtedy żaden feministyczny ruch nie będzie jej potrzebny. Sama założy własny:) Ściskam

    • DOKŁADNIE! bardzo bym chciała, by niepotrzebne były manifesty, wiece i akcje społeczne. mam dwie córki, chcę dla nich wolności wyboru i sprawiedliwej oceny ich dokonan. marzę, by, gdy będą dorosłe, nie słyszały słów „jak na kobietę..” w kontekście szerokim. „zarabia nieźle, jak na kobietę”, „dobrze jeździ, jak na kobietę”. chcę mówić głośno, że problem istnieje, tutaj u nas, na takich pipidówkach, jest baardzo duży.
      no ale.. nie zgadzam się i nie podpisuję się pod całą tą agresją feministyczną. jednak zdaje mi się, że takie skrajne głosy to jednak niewielka część społeczności feministek, jak myślisz? tylko krzyczą mocno, więc słychać ja najbardziej. i szkodzą wizerunkowi, i szkodzą tym kobietom. cóż jednak.. wolność słowa.

      • Pewnie i niewielka, ale najbardziej słyszana. Jeśli czytam, że ruch feministyczny wymyśla akcję „nie urodzę w 2017” na złość Chazanowi i jemu podobnym to mi cycki opadają. Przecież to nie o to chodzi. Dołóżmy również media, które aż się palą, żeby zapraszać kobiety typu…teraz zapomniałam jak ona się nazywa, ta obrończyni zygoty, bo to sensacja i rozgłos. I ta siedzi, proszę Ciebie, w tym studio, i napieprza, że feministki na sztandarach zakrwawione podpaski i inne podobne…no i właśnie dlatego ten cały feminizm nie do końca dobrze się kojarzy..

        • i nad tym ubolewam. ale tak już będzie, sensacja lepiej się sprzedaje niż zdrowy rozsądek.

      • A ja się nei zgadzam, ze szkodzą. Bo walczyć trzeba ostro. Mężczyznom nikt słownika nie wytyka. Posłowie biją i zdradzają żony (nawet jak ostatnio- ci z PISu), trywializują gwałty i nie widzę wielu głosów sprzeciwu innych mężczyzn, którzy mówią „Twoje poglądy, postawa szkodzi prawdziwym facetom, prawdziwy facet nie zdradza żony, nie bije kobiet ani dzieci i nie musi gwałcić. Gwałcą tylko „leszcze” „. Niestety ale takich głosów brak, a krytykuje sie kobiety, które czasem „za mocno” coś powiedzą? Na manifie podeszła do mnie telewizja, nawet brałam pod uwagę taką ewentualność, a ze stresu miałam gulę w gardle i pustkę w głowie, „modliłam się” żeby tego nie wyemitowali, bo moja nieskładna wypowiedź „zaszkodziłaby sprawie” :-)

        • Anita Waldek Ossowscy

          Nie zgadzam się z Panią, wieczorem wyjaśnię dlaczego. Pozdrawiam. Brat

        • Anita Waldek Ossowscy

          No więc. Na ostro to można się kochać albo gotować. W relacjach międzyludzkich trzeba zawsze ostrożnie. Ale może zacznę inaczej. Gdybym mieszkał w Warszawie, pierwszy ustawiłbym się w październiku z parasolką do protestu. Całym sercem jestem za Kobietami, w każdej sprawie uważam, że trzeba ich słuchać i liczyć się z Waszym zdaniem. Nie znaczy to, że nie popełniam błędów i czasami nie rzucam głupim tekstem, który może kogoś urazić… jestem człowiekiem i nie zawsze jestem w porządku do innych. A może Pani jest!?
          To, że Pani nie widzi głosów sprzeciwu innych mężczyzn, którzy mówią „Twoje poglądy, postawa szkodzi prawdziwym facetom,… itd” to nie dlatego, że my tak nie myślimy. Osobiście, gdy widzę albo słyszę o gwałcie bądź też o przemocy w rodzinie to mam ochotę skurwysyna nabić na pal… i tyle. Nie potrafię być tak stonowany w swoich emocjach jak to Pani powyżej opisuje. Inna sprawa jest też taka, że gdy nie zgadzam się np. gdy moja Teściowa bądź Matka futruje mi dziecko cukrem, to nie idę palić pól trzciny cukrowej i nie nawołuje do wyrzucania tej „białej śmierci” do kibla ale rozmawiam z nimi, że tak być nie powinno. Wiem, wiem to nie to samo.
          Gwałcą tylko „leszcze”!? NIE! Gwałcą SKURWYSYNY, którym trzeba obciąć jajka przy samym gardle! Nie zamierzam jednak krzyczeć tego na ulicy, bo to tych SKUR… od tego nie powstrzyma, a innych do mnie tylko zrazi. I tak to właśnie działa. Wychodźcie na ulice, protestujcie i walczcie o swoje, ale będąc kontrowersyjne niczego nie ugracie.

          Nie wiedzieć dlaczego tylko, wydaje mi się, że i tak mnie nikt nie zrozumie :( a dostanę po łbie… Pozdrawiam

          • czyli jednak się zgadzamy :-) mimo wszystko uważam, że ostro to protestować też można. To tak jak z Pańskim poglądem (słusznym), że gwałcą skurwysyny- słowo mocne i trzeba go tak używać. Chodzi o to, że trzeba głośno mówić, że na pewne rzeczy społecznej akceptacji nie ma. Co do „ostrych” protestów feministek i wypowiedzi, które szkodzą. Każdy tak mówi, ale jak proszę o przykład to nikt nie pamięta, ale ja wiem o co chodzi- o feminizm drugiej fali, który był mocno zradykalizowany i skupił się przez chwilę na wojnie płci, a raczej został tak przedstawiony bo rósł w siłę. Ale na Boga (Buddę) to było 30 lat temu. Cały czas się upieram, że Feminizm to fajne słowo, które od lat staram się odczarować, ale widzę, że to trudna krucjata skoro nawet tutaj, pod postem w którym nie ma nic bardzo „prowokującego” wzbudziło tyle emocji. PS. sama też nie jestem zawsze w porządku w stosunku do innych, ale bardzo się staram :-) Pozdrawiam